Pierwsi wśród równych – Wędrownicy zdobywają Primusa!

    Ostatnie dni wakacji… A 44 Drużyna Wędrownicza „Krzemień 66” wybrała się, na kolejny obóz wędrowny! Zwieńczeniem tego obozu było uczestnictwo w zlocie Wędrowniczej Watry – cyklicznej imprezy dla wędrowników z całego kraju. Nasi wędrownicy zostali wybrani najlepszą drużyną tegorocznej WW. Na uwagę zasługuje fakt, że to nie pierwsze takie zwycięstwo w historii „Krzemienia 66”. Krzemole zdobyli tytuł Primus Inter Pares 3 raz!

    Nasza wyprawa trwała od 21 sierpnia do 1 września 2019r. Pierwsze 8 dni spędziliśmy, wędrując po Beskidzie Śląskim i Beskidzie Małym. Dojechaliśmy pociągiem do Żywca, skąd zaczęła się nasza wielka przygoda. Wędrowanie z plecakiem, który nieraz ważył 20 kilogramów to był nie lada wyczyn. Nasza ponad 20 osobowa ekipa zdobyła takie szczyty jak Skrzyczne, Magura, Czupel. Lecz nie tylko zdobywaliśmy szczyty górskie, lecz również zwiedziliśmy wiele miejscowości. Przebyliśmy wiele kilometrów, niektóre źródła podają, że było ich ponad 100! Każdy dzień był niezwykły. Co rano zastanawialiśmy się, co nas dzisiaj spotka. Gdzie będziemy dzisiaj spać? Czy będziemy mieli wodę, prąd, a może łazienkę z prysznicem? Co zrobimy na obiad? Jaka przygoda nas dzisiaj czeka?

   Każdego ranka budziliśmy się z siłą do działania. Pakowaliśmy namioty do plecaków, na śniadanie jedliśmy jak najwięcej, by mieć dużo siły, a także, by dźwigać jak najmniej jedzenia. Zużyte ubrania wyrzucaliśmy prosto do śmietnika, bo to przecież waży! Wszystko, co posiadaliśmy znajdowało się na naszych plecach! Gotowi, na kolejny dzień pełen wrażeń, zakładaliśmy „plery na plecaki” i ruszaliśmy na wędrówkę. Choć czasem było ciężko podejść pod kolejną górę, zrobić kolejny kilometr, wszyscy dawaliśmy radę i prędzej, czy później docieraliśmy na miejsce, gdzie wspólnie zasiadaliśmy do obiadu. Pomimo trudności z schodzeniem ze szlaku lub jego znalezieniem, zawsze wspólnymi siłami dawaliśmy radę. Nawet w burzy i deszczu, z przemoczonymi butami i ubraniami, uśmiech nie schodził nam z twarzy, bo właśnie tak buduje się wspomnienia.

   Na szczyt każdy wchodził w własnym tempie, każdy miał czas na rozmyślenia i na rozmowę. Wiele dowiedzieliśmy się o sobie samych jak i o innych członkach naszej drużyny. Piątego dnia mieliśmy nasz wyczekiwany dzień relaksu i odpoczynku. Korzystaliśmy z uroków pobliskiego jeziora i rowerków wodnych. Ostatniego dnia, osoby z przemoczonymi butami, udały się w podróż do kolejnej miejscowości autobusami. Zabawne historie jednak ich nie opuszczały.

   Po 8 dniach pełnych przygód, udaliśmy się na Wędrowniczą Watrę, gdzie spędziliśmy kolejne 4 dni niesamowitych wrażeń. Na zlocie, który odbywał się pod Częstochową, mieliśmy okazję poznać prawie 300 wędrowników i wędrowniczek z całej Polski! Zlot rozpoczęło oficjalne rozpalenie watry, a zaraz po tym, odbył się koncert Kwiatu Jabłoni. Był to początek i zapowiedź niezapomnianych wydarzeń.

   Każdego dnia mieliśmy trzy bloki zajęciowe, które wybieraliśmy sobie sami. Każdy z nas poszedł na to, co go interesowała najbardziej. Nasza drużyna, również prowadziła dwa bloki zajęciowe, które podobno wypadły wspaniale. Zajęcia prowadzili nam drużynowi innych drużyn, ale także specjaliści z danej dziedziny. Wieczorem funkcjonowały kawiarenki, w których oprócz kawy i tostów można było śpiewać całą noc i poznawać innych wędrowników. Amatorzy dyskoteki lub spacerowych randek też mieli, co robić.

   Zlot Wędrowniczej Watry zakończyło, zgaszenie watry o wschodzie słońca. Wtedy też nastąpiło wręczenie proporca Primus Intern Pares, drużynie, która swoją całoroczną pracą mogła stanowić wzór do naśladowania. Gdyby ktoś jeszcze nie wiedział, to właśnie NASZA drużyna otrzymała po raz trzeci proporzec Primus Intern Pares. Jest to dla nas ogromne wyróżnienie, ale też motywacja do dalszej efektywnej pracy.

    Wszyscy mamy w pamięci niesamowite historie, które przy ognisku moglibyśmy opowiadać bez końca, a każdy z nas słuchałby ich z zapartym tchem. Pęcherze na naszych stopach znikną, ale wspomnienia i doświadczenia, które zdobyliśmy zostaną z nami na zawsze. Tak, jak proporzec Primus Inter Pares!

Michalina Skrzyńska